Cztery lata temu przed krajowym zjazdem adwokatury, nawet w grupach dyskusyjnych zwłaszcza na Facebooku, toczyła się ożywiona dyskusja o kandydaturach i w jakim kierunku nasze środowisko zmierza. W tej chwili wydaje się, że adwokaci w ogóle się tym nie interesują.

Kończąca się kadencja oddaliła samorząd od adwokatów jeszcze bardziej niż w latach wcześniejszych. Nie czujemy się związani z samorządem i poświęcamy mu niewiele uwagi. Sądzę, że to nie jest wina nas, z definicji żyjących tylko sobą, lecz samorządu, który nie wykazuje zainteresowania środowiskiem. Młodzi adwokaci, o aplikantach nawet nie wspominając, są pozostawieni sami sobie, poza terminami płacenia składki. Nasze codziennie problemy wynikające z praktykowania prawa rozwiązujemy sami.

Nie uważam, by ze strony samorządu płynęła troska o realne bolączki adwokatów i ich potrzeby, pośród których od lat wskazuje się choćby postulaty tak przyziemne jak ten, aby samorząd zabiegał o programy lojalnościowe dla swoich członków. Gdyby ktoś zadał adwokatom pytanie, czym zajmuje się Naczelna Rada Adwokacka i jakie ma sukcesy, to prawdopodobnie najczęstszą odpowiedzią byłoby „nie wiem”. I ja też nie wiem, choć samorządem się interesuję, w odróżnieniu od wielu moich koleżanek i kolegów. Władze naczelne uaktywniają się bowiem wyłącznie na koniec każdej kadencji. Powstaje projekt działań wizerunkowych, które mają umocnić markę adwokata na rynku, a de facto jedynie maskują bierność NRA w toku całej kadencji.

Tak też dzieje się w moim odczuciu teraz. Wedle mojej wiedzy przyjęta została strategia marki adwokat, a nie harmonogram konkretnych działań wizerunkowych. Jak cztery lata temu, tuż przed wyborami, kiedy pojawił się pomysł kampanii wizerunkowej. Wówczas zdołano rozwiesić w Polsce kilka billboardów z tej okazji, ale tym razem nie ma już na to czasu i nie o to w istocie chodzi, aby cokolwiek faktycznie zdziałać w obszarze promowania adwokatów na rynku. W mojej ocenie są to działania mające charakter kampanijny i są ukierunkowane wyłącznie na to, aby podczas Krajowego Zjazdu Adwokatury wykazać się wykonaniem uchwały zjazdowej.

Przez cztery lata jest dużo czasu, by wsłuchać się w środowisko i stworzyć coś więcej niż kolejne komisje do analizy tych czy innych problemów. Wiemy bowiem, jakie one są. Ba, śmiem twierdzić, że niemal każdy tzw. szeregowy adwokat obudzony w środku nocy wskaże je bezbłędnie: przesycenie rynku, wiedza podawana aplikantom jest nieżyciowa, ma charakter teoretyczny, nie uczy się ich umiejętności odnajdywania się na rynku w charakterze przedsiębiorcy. Bardzo często słyszy się od młodszych osób, że wiedza przekazywana na zajęciach właściwie do niczego się nie przydaje, bo przepisy przeczytać może każdy, a podczas zajęć na aplikacji, które praktyki zawodowej oczywiście nie zastąpią, można by rozwijać pewne umiejętności, które pozwolą młodym ludziom konkurować fair play, a nie wyłącznie ceną.

Samorząd adwokacki na poziomie naczelnym, który powinien nadać adwokaturze kierunek, zdaje się nie mieć pomysłu, gdzie zmierzać, a podejmowane przezeń działania można porównać do objawowego leczenia dolegliwości zamiast jakże pożądanej holistycznej analizy ogólnego stanu organizmu. Trudno dostrzec wiodącą koncepcję, coraz większym wyzwaniem jest ustalenie, jakim środowiskiem chcemy być i co ma nas z innych zawodów prawniczych wyróżniać?

Tradycja? Sami od niej odchodzimy, puszczając oko do tych z nas, którzy nie respektując zakazu reklamy, korzystają z niej bez skrępowania?

Historia? Lubimy się nią chwalić, lecz choć czasy stawiają nieprawdopodobne wyzwania, nie dostrzegamy w pełni i nie dość eksploatujemy pola, na których palestra mogłaby zaznaczyć swoje zaangażowanie i obecność.

Wpływ na kształtowanie prawa? Niekoniecznie, skoro od dawna nie zaraziliśmy ustawodawcy pomysłami.

Adwokatura już dostatecznie długo otrząsa się z rewolucji zgotowanej jej przez ustawodawcę, broniąc się przed zmianami we własnych szeregach. Jestem przekonana, że czas skonsternowania otaczającą rzeczywistością powinien się już skończyć i zamiast uchylać się od przemian warto przeprowadzić je rozsądnie zamiast czekać, aż wyręczy nas ustawodawca.