Niebawem, kolejny rocznik młodych absolwentów prawa przystąpi do egzaminów wstępnych na aplikacje prawnicze. Choć z roku na rok do testów podchodzi mniej osób, to ogólne liczby nadal są gigantyczne – adwokatami i radcami planuje zostać ok. 6 000 osób. Czy samorządy zawodowe, pod kątem szkolenia, rynek – z perspektywy zapotrzebowania i sami zainteresowani – biorąc pod uwagę szanse na wybicie się w branży są w stanie zawstydzić rzeczywistość i wykazać, że nadmiar, to to samo co umiar? Moim zdaniem nie.

Jeśli wierzyć relacjom aplikantów – oferowane im szkolenie zawodowe, pomimo starań izb i upływu wieku lat od reformy z 2004 r., nadal odbiega od oczekiwań. Jeśli wierzyć funkcjonującym już na rynku adwokatom i radcom – zbyt wielu aplikantów nie jest zainteresowanych rzetelną, codzienną i naznaczoną pokorą pracą, licząc na możliwość, w większym stopniu, szlifowania umiejętności formułowania zarzutów kasacyjnych, niźli chcąc poświęcać swój cenny czas na naukę rzemiosła. Jeśli wsłuchać się w to, co niekiedy mówią o prawnikach tzw. przeciętni obywatele – branżowy język i sposób bycia i oczekiwania finansowe adwokatów i radców, są nadal wygórowane i nieprzystosowane do możliwości, jakie niesie ze sobą statystyczna pensja.

Niewątpliwie prawda leży po środku i tak jak nikt nie jest w pełni winny generalizowanym zarzutom, tak też trudno spodziewać się, aby wszelkie zastrzeżenia, formułowane często publicznie, nie miały nic wspólnego z rzeczywistością. Z tego względu, prawniczej młodzieży warto przypomnieć kilka kwestii, które w amoku pamięciowych i nie naznaczonych, z uwagi na charakter egzaminu, refleksją przygotowań do testu, mogą utracić na wyrazistości.

Istotą zwodów prawniczych, jakkolwiek górnolotnie by to nie brzmiało, jest niesienie pomocy drugiemu człowiekowi i realizacji tego celu są podporządkowane. Prawnik winien rozumieć, że jego wiedza i umiejętności w równym niemal stopniu jak uwaga i poświęcany czas mają znaczenie dla osoby, która oczekuje wsparcia. Rzecz jasna możliwe jest wyemancypowane się od wynikających z tego rodzaju relacji obciążeń emocjonalnych i poświęcenie uwagi obsłudze prawnej przedsiębiorstw, lecz nawet i na tym polu, koniec końców prawnik zetknie się z człowiekiem. Z tego względu umiejętność rozmawiania z nim, diagnozowania niekiedy niewypowiedzianych problemów i wątpliwości oraz zrozumiałe słowa słowa opisujące rzeczywistość mają istotny wpływ na to, czy szeroko rozumiane społeczeństwo ufa wymiarowi sprawiedliwości, czy też podchodzi doń z dystansem.

Na podjęcie decyzji o wyborze zawodowej drogi nigdy nie jest za późno. Podobnie jak zawsze jest dobry czas na refleksję nad sobą i własnymi predyspozycjami oraz zastanowienie się, nie tylko nad tym, czy obrana ścieżka jest dokładnie tym, czego się pragnie, ale także – czy ja sam daję swoją postawą rękojmię należytego wykonywania zawodu. W moim przekonaniu dla każdego jest miejsce. Rynek jest już jednak pełen prawników bez pasji do pracy i pozbawionych miłości do drugiego człowieka, nieradzących sobie z własnymi demonami, a zatem i takich, którzy do innych ludzi podchodzą bez ufności. Nie brakuje osób, które wprawdzie doskonale poradziłyby sobie z rozwiązaniem testu lecz mających trudności z przeniesieniem normy prawnej nie tyleż na bezdusznie brzmiący „stan faktyczny sprawy”, lecz życie konkretnego człowieka.

Jakich prawników zatem jest ciągle nie dość?

Odważnych, prawych i nieuchylających się od odpowiedzialności. Rozumiejących, że prawnik to nie swobodnie poruszający się atom, lecz profesjonalista, od którego decyzji zależy cudzy majątek, rodzina, a niekiedy życie. Akceptujących już istniejącą konkurencję i nie przejmujących się nią na tyle, aby podejmować ryzyko – nie bezmyślne jednakże, lecz skonfrontowane z ciężką pracą, cierpliwością i czasem poświęconym na praktykę, niekiedy kosztem innych dziedzin życia.

Oby podczas egzaminów wstępnych powiodło się nie tylko tym, którzy jak powiedział Wergiliusz, wiedzą, że mogą, ale przede wszystkim tym, którzy mają świadomość, jak na to wszystko zapracować.